Partner z nieformalnego związku nie dziedziczy po zmarłym konkubencie, jeśli ten nie pozostawił testamentu. Reguła obowiązuje także w 2026 roku i wynika wprost z przepisów Kodeksu cywilnego, które nie wymieniają osoby pozostającej we wspólnym pożyciu wśród spadkobierców ustawowych.
Wyobraź sobie, że mieszkacie razem od dziesięciu lat, no i nagle jednego dnia okazuje się, że formalnie… jesteście dla siebie obcy. Brzmi absurdalnie, prawda? A jednak właśnie tak to wygląda, gdy nie ma testamentu. I akurat to chcę dziś rozłożyć na czynniki pierwsze, bo wokół konkubinatu krąży masa mitów, a prawda jest dość bezlitosna.
Zacznijmy od tego, jak to w ogóle działa. Kodeks cywilny ustala zamknięty krąg osób powołanych do spadku z mocy ustawy. „W pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych” — stanowi art. 931 § 1. Dalej w kolejności wchodzą rodzice, rodzeństwo i dziadkowie zmarłego. A konkubent? Nie pojawia się na tej liście ani razu. Czyli zero.
W praktyce wychodzi z tego scenariusz, który naprawdę zaskakuje wiele par żyjących razem od lat. Gdy jeden z partnerów umiera bez testamentu, cały majątek trafia do jego krewnych — nawet tych dalekich, z którymi zmarły, no, w sumie nie utrzymywał żadnego kontaktu. Drugi partner nie ma wtedy roszczenia do mieszkania, oszczędności ani do wspólnie gromadzonych rzeczy, jeśli formalnie należały do zmarłego. I tyle.
Konkubinat a dziedziczenie: jedyną drogą jest testament
No dobra, to jak się przed tym bronić? W zasadzie zabezpieczyć partnera da się tylko jednym dokumentem. Jest nim testament, w którym spadkodawca powołuje konkubenta do spadku. Najprostsza forma to testament własnoręczny, czyli spisany w całości pismem ręcznym, z datą i podpisem. Pewniejszy dowodowo jest natomiast testament notarialny, ten sporządzony w kancelarii.
Tylko uwaga, bo tu jest haczyk. Testament wcale nie unieważnia praw najbliższej rodziny. Zstępnym, małżonkowi i rodzicom spadkodawcy przysługuje bowiem zachowek. „Zstępnym, małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy, którzy byliby powołani do spadku z ustawy, należą się, jeżeli uprawniony jest trwale niezdolny do pracy albo jeżeli zstępny uprawniony jest małoletni — dwie trzecie wartości udziału spadkowego, a w innych wypadkach — połowa wartości tego udziału” — czytamy w art. 991 § 1 Kodeksu cywilnego. Krótko mówiąc: dzieci zmarłego mogą domagać się od obdarowanego partnera spłaty.
Dlatego pełne przekazanie majątku konkubentowi raczej rzadko bywa możliwe, gdy zmarły zostawia dzieci. Po prostu zawsze zostaje ten kawałek dla rodziny. Treść Kodeksu cywilnego znajdziesz zresztą w bazie aktów prawnych Sejmu.
Podatek do 20 procent, bo partner to grupa trzecia
I tu wchodzi drugi problem, czyli fiskus. Dla prawa podatkowego konkubent pozostaje osobą obcą — mimo wspólnego życia, mimo wszystkiego. Ustawa o podatku od spadków i darowizn zalicza go do III grupy podatkowej, a mianowicie: tej z najwyższymi stawkami i najniższą kwotą wolną. Czyli najgorszy możliwy worek.
Kwota wolna dla III grupy wynosi obecnie 5733 zł i nie zmieniła się od lipca 2023 roku. Powyżej tego progu nadwyżkę obejmuje już podatek progresywny sięgający 20 procent. „Stawka podatku dla nabywców zaliczonych do III grupy podatkowej wynosi od ponad 23 665 zł nadwyżki 2877 zł 90 gr i 20% nadwyżki ponad 23 665 zł” — wynika z art. 15 ust. 1 ustawy o podatku od spadków i darowizn. Aktualne progi publikuje Krajowa Informacja Skarbowa.
A to słynne zwolnienie z art. 4a ustawy, które obejmuje przekazania w najbliższej rodzinie? Dla konkubenta po prostu nie działa. Z tego zwolnienia korzystają małżonek, dzieci, wnuki, rodzice, rodzeństwo i pasierbowie — a partner z nieformalnego związku do żadnej z tych kategorii nie należy. Znów wypada poza nawias.
No i dlatego pary, które chcą uniknąć przekazania majątku krewnym, sięgają po dodatkowe rozwiązania jeszcze za życia: współwłasność nieruchomości w częściach ułamkowych, wskazanie partnera jako osoby uposażonej na polisie ubezpieczeniowej albo dyspozycję wkładem na wypadek śmierci w banku. To akurat dość sprytne, bo świadczenie z polisy na życie wypłacane uposażonemu nie wchodzi do masy spadkowej i nie podlega podatkowi od spadków — o czym zresztą przypomina linia interpretacyjna organów skarbowych. Mechanizm zachowku i zasady opodatkowania omawiamy szerzej w tekście o testamencie a prawach rodziny.
A wniosek o stwierdzenie nabycia spadku albo akt poświadczenia dziedziczenia? To partner sporządza dopiero wtedy, gdy testament rzeczywiście go powołuje. Wcześniej… nie ma o czym mówić.
Najczęstsze pytania
Czy konkubent dziedziczy po zmarłym partnerze?
Nie. Kodeks cywilny nie wymienia osoby pozostającej we wspólnym pożyciu wśród spadkobierców ustawowych. Bez testamentu partner z nieformalnego związku nie dziedziczy nic, a majątek przejmuje rodzina zmarłego.
Jak zabezpieczyć partnera w konkubinacie na wypadek śmierci?
Najprostszym rozwiązaniem jest testament, w którym wskazujesz partnera jako spadkobiercę lub zapisobiercę. Można też wykorzystać darowiznę za życia, zapis windykacyjny mieszkania albo wpis uposażonego na polisie i koncie bankowym.
Jaki podatek zapłaci konkubent od spadku lub darowizny?
Partner z konkubinatu jest dla fiskusa „osobą obcą" i należy do III grupy podatkowej. Oznacza to najwyższy podatek od spadków i darowizn oraz niski limit kwoty wolnej – około 5 733 zł.
Czy partner w konkubinacie ma prawo do zachowku?
Nie. Prawo do zachowku przysługuje tylko najbliższej rodzinie spadkodawcy – zstępnym, małżonkowi i rodzicom. Konkubent nie może domagać się zachowku, nawet jeśli przez lata prowadził wspólne gospodarstwo.
Kto dziedziczy mieszkanie po śmierci partnera bez testamentu?
Mieszkanie dziedziczy rodzina zmarłego według ustawy: w pierwszej kolejności dzieci, a w razie ich braku rodzice i rodzeństwo. Partner pozostaje bez prawa do lokalu, chyba że był jego współwłaścicielem.
Czy konkubent może zostać wpisany w testamencie?
Tak. Spadkodawca ma pełną swobodę wskazania partnera w testamencie i może przekazać mu cały majątek lub jego część. Trzeba jednak pamiętać o zachowku należnym najbliższej rodzinie.
